Akcesoria dla smakoszy kawy i herbaty

Jakiś czas temu pokazałam Wam jak przedmioty codziennego użytku mogą stać się świetną dekoracją w  kuchni. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji przeczytać, to zapraszam do wpisu Detale w kuchni-przedmioty użytkowe w roli dekoracji. Wspominałam wówczas, że przygotowałam osobny wpis dla miłośników kawy i herbaty. Wyszperałam ciekawe i przydatne akcesoria, które na pewno pomogą fachowo przygotować napoje, ale także bardzo ciekawie wyglądają w kuchni. Lubię po prostu jak przedmioty, którymi się otaczam nie tylko doskonale spełniają swoją funkcję, ale także ciekawie się prezentują. Na przykładzie poniższych akcesoriów widać, że można to świetnie połączyć.  Sporo przy tej okazji poczytałam, poszukałam opinii innych użytkowników i zrobiłam małe zestawienie. Niektóre z tych akcesoriów są mi znane i często przeze mnie stosowane, a na inne ( i mam tu na myśli głównie kawę, bo zdecydowanie rzadziej po nią sięgam) wpadłam przy okazji przeglądania stron poświęconych przygotowaniu kawy.

Czytaj dalej

Sala konferencyjna- metamorfoza biura cz. 2

Kilka miesięcy temu pokazywałam Wam przeprowadzoną przeze mnie metamorfozę biura. Było sporo pracy, napięty budżet, ale finalnie ogromna satysfakcja z tego co udało się dokonać. Ponieważ odbiór projektu był bardzo pozytywny, wiedziałam, że kolejne pomieszczenia także będą należały do mnie:) Tym razem po kilku miesiącach przyszła pora na salę konferencyjną ( 25 m2 ). Tak jak za pierwszym razem zastałam starą, zniszczoną i ciemną wykładzinę dywanową i ściany, które już zdecydowanie należało odświeżyć i rozjaśnić.

Czytaj dalej

DIY deski w stylu Madam Stoltz

Ostatnio pokazałam Wam, jak  przedmioty codziennego użytku wykorzystać w roli dekoracji kuchennych.  Zrobiłam mały przegląd sklepowych półek i zaprezentowałam Wam moje propozycje. Jeśli nie czytaliście to zapraszam do postu Detale w kuchni-przedmioty użytkowe w roli dekoracji . Wśród propozycji znalazły się deski. Zdecydowanie jeden z moich ulubionych detali kuchennych. Wybór jest ogromny. Uwielbiam połączenie kamienia z drewnem, jak i propozycje częściowo pomalowanych desek, tak jak w kolekcji Madam Stoltz. Sama taką deskę jakiś czas temu zamówiłam, ale niestety, gdy ją już zobaczyłam na żywo byłam strasznie rozczarowana. Jest ładna, ale strasznie delikatna. Zdecydowanie brakowało mi masywności. Deska jest strasznie cieniutka i lekka, a gdy coś na niej przenoszę, mam wrażenie, że zaraz się rozpadnie.  Postanowiłam więc kolejne deski do serwowania potraw wykonać sama. Kupiłam dwie najzwyklejsze drewniane deski i je przemalowałam. Każda z  białym akcentem i grubym, skręcanym sznurem, który niewątpliwie dodaje uroku. A poniżej krótkie i bardzo proste DIY cialis professional 20 mg.

Czytaj dalej

Detale w kuchni-przedmioty użytkowe w roli dekoracji.

Dzisiaj mam dla Was bardzo przyjemny temat, czyli detale we wnętrzu, a dokładnie w kuchni. Kilka razy pisałam Wam jak istotne są właśnie dodatki i jak potrafią zmienić przestrzeń. Ostatnio mogliście poczytać o gałkach do mebli, czyli małym elemencie, który ma wielki wpływ na wygląd mebla. W temacie kuchni te informacje także mogą być przydatne, więc zapraszam do lektury:) A wracając do dodatków, to bardzo lubię jak przedmioty codziennego użytku dekorują przestrzeń. Nie przepadam za ustawianiem tak zwanych”durnostojek”( zwłaszcza w kuchni, w innych pomieszczeniach do zaakceptowania w ograniczonej ilości:), które służą jako zbieracze kurzu, ale zdecydowanie uwielbiam kilka ciekawych drobiazgów z których na co dzień korzystamy, a które jednocześnie ozdobią blat kuchenny. Bez problemu znajdziecie także rozwiązania do małej przestrzeni. Ja mam małą kuchnię i niewielką powierzchnię roboczą blatu, więc mimo wielkiej miłości do dużych słoików, w których można wyeksponować produkty typu makaron, nie zdecydowałam się na taki zabieg, bo byłoby to totalnie niepraktyczne, ale już ciekawe młynki do przypraw, zioła w ciekawej donicy plus drewniana taca bądź deska, jak najbardziej wchodzą w grę. Zrobiłam mały przegląd półek sklepowych i przygotowałam zestawienie ciekawych propozycji. Oczywiście gdybym miała opisać wszystko co wpadło mi w oko, pewnie odpuścilibyście sobie czytanie w połowie postu, ale wybrałam kilka ciekawych elementów, które niewątpliwie dodadzą uroku przestrzeni kuchennej. 

Czytaj dalej

Gałki i uchwyty do mebli, czyli pomysły na przełamanie nudy.

Jakiś czas temu wspominałam Wam o mojej małej metamorfozie sypialni. Plany pojawiły się już w okresie wakacyjnym, ale tak naprawdę dopiero jesień zmobilizowała mnie do działania. Zrobiło się ponuro, a ja zdecydowanie ciężko znoszę taką aurę. Mimo iż staram się wypatrywać tych promieni słonecznych i wszędzie szukam pozytywów, czasem nadchodzą gorsze chwile.  I co wtedy robi maniak wnętrzarski? Remont!:) Ja aż tak daleko się nie posunęłam, ale zdecydowałam się na małą zmianę dodatków, tkanin… i co tam jeszcze, to pokażę już niedługo. Ale dzisiaj chciałam zacząć od elementu, który zapoczątkował te wszystkie zmiany, czyli kilka słów o gałkach i uchwytach do mebli. W moim mieszkaniu dominują ciemne, ciężkie meble  z palisandru. Uwielbiam ich masywność, kolor( choć do łatwych nie należy), lekkie zdobienia, wycięcia i ząb czasu, który na nich widać(  zwłaszcza na stole w jadali widać, że często jadano przy nim posiłki:) Ale zdecydowanie miłością nie darzyłam uchwytów. No może nie od samego początku, ale w pewnym momencie coś mnie zaczęło w nich uwierać. Jeśli nie kojarzycie , jakie uchwyty są w takich meblach, to poniżej zamieszczam zdjęcie, które Wam to zobrazuje. Zwykłe, metalowe, które notabene strasznie ciężko się demontuje! Pierwsze nowe gałki pojawiły się u mnie już kilka lat temu w komodzie, która stoi w pokoju dzieciaków. Zmiana gałek była związana wówczas z grubszą renowacją tego mebla. Komoda była najbardziej zniszczonym meblem z mojej kolekcji, więc postanowiłam ją przemalować na biało i wówczas wymiana uchwytów była oczywista. Zdecydowałam się na ceramiczne białe gałki w błękitne paski.Całość komponowała się świetnie, o niebo lepiej pasowała do pokoju dziecięcego niż wersja pierwotna. Komodę możecie zobaczyć TU. Teraz przyszła kolej na sypialnię. Chciałam ją lekko rozjaśnić i wpadłam na pomysł białych gałek ceramicznych. Trochę poszperałam i w końcu znalazłam idealne do moich mebli, ale  po drodze zahaczyłam oczywiście o mnóstwo innych stron. I tym sposobem wyszukałam wiele innych ciekawych propozycji , które mogą być Wam pomocne przy małym liftingu Waszych mebli.

Czytaj dalej

Aranżacja kawalerki na poddaszu

Dzisiaj kolejna inspiracja na zaaranżowanie małej przestrzeni. Tym razem mamy 25 metrów .Kawalerka znajduje się na poddaszu w zabytkowej kamienicy w Sztokholmie . To co typowe dla poddasza to piękne belki sufitowe, które niewątpliwie dodają uroku. Na tej małej przestrzeni, która została zaaranżowana dla jednej osoby, mamy salon z częścią sypialną, małą kuchnię i łazienkę, a także garderobę.  To co mi się tu podoba, to fakt iż pomimo, że sypialnia, salon i jadalnia to jedno pomieszczenie, nie odczuwam tu przytłoczenia. Jasna kolorystyka, lekkie meble i świetne dodatki tworzą wspaniały klimat. A to co najważniejsze i według mnie najtrudniejsze, to wkomponowanie w taki sposób łóżka, aby nie rzucało się za mocno w oczy i nie zdominowało przestrzeni.  Tu się to udało, pomimo iż łóżko jest na wprost wejścia. Jest małe, zgrabne, z ciekawie dobranym zagłówkiem i oczywiście z dobrze dobranymi tkaninami. I te plakaty…Uwielbiam i akceptuję w każdej ilości.

Czytaj dalej

Owadzie plakaty, czyli mój nowy nabytek od pozytywnej artystki

Jakiś czas temu, w sumie to całkiem niedawno, poznałam bardzo pozytywnie nastawioną do świata – mimo ciągłych przeciwności losu, lekko zwariowaną, uśmiechniętą, a czasami lekko nostalgiczną młodą dziewczynę, której pasją jest rysowanie i pisanie, a do tego zestaw obowiązkowy czekolada i cynamon:) Jedno przeplata się z drugim i powstaje bardzo ciekawa mieszanka, którą w wolnych chwilach wpadam i podziwiam. Będąc ostatnio na jej wystawie, pomyślałam, że chciałabym mieć u siebie jakieś małe dzieło, które wyszło spod jej ręki. Ponieważ od jakiegoś czasu przymierzałam się do zakupu plakatów do sypialni-ważka i motyl( było to związane z małym liftingiem, który pokażę Wam niedługo) i nawet sporo takowych znalazłam na różnych stronach, ale… pomyślałam, że może Panna Lola( czyli właśnie pozytywna artystka z opisu powyżej:) zgodzi się takie plakaty dla mnie stworzyć.  Zdecydowanie tematyka odbiegała od tego co tworzy na co dzień ( czyli Panny Retro) , ale okazało się, że chętnie podejmie się wyzwania. Początkowo grafiki miały być czarne, ale jak to ja, jak już wszystko było gotowe poprosiłam o dodanie odrobiny koloru. I tak powstała ważka w czarnym wydaniu i wspaniały kolorowy motyl. Wszystko w charakterystycznym stylu Panny Loli. Wczoraj zakupiłam czarne ramki i ustawiłam plakaty na komodzie w sypialni. Jestem bardzo zadowolona z efektu.  Niepowtarzalne, zrobione prosto z serducha przez osobę z wielką pasją i miłością do rysowania.

Czytaj dalej

Biały miesiąc, czyli czas na pościelowe porządki.

U mnie w domu styczeń to czas porządków. Lubię z początkiem roku zrobić mały remanent w szafach, pousuwać to co stare, to co leży i jest przekładanie stale z miejsca na miejsce i zapewne już nigdy nie będzie użyte. Przegląd tyczy się każdego pomieszczenia. Wówczas pozostaję bezlitosna dla wszystkich przedmiotów, zwłaszcza dla tych które gdzieś tam próbowały się ukrywać lub też sama rozprawienie się z nimi przekładałam na później. Nie wiem jak u Was, ale na mnie takie porządki działają terapeutycznie. Od razu czuję, że mam czym oddychać i zdecydowanie w takich warunkach lepiej mi się myśli i pisze dzisiejszy post;)  Jakiś czas temu zabrałam się za metamorfozę swojej sypialni, pousuwałam z niej sporo przedmiotów, wymieniłam tkaniny, a na koniec zostawiłam sobie bardzo istotną kwestię, czyli wymianę pościeli!  Kołdra zdecydowanie nie nadawała się już do użytku i wymagała pilnej wymiany. Zabrałam się za poszukiwania i tuż po nowym roku planowałam udać się w celu zakupu takowej pościeli, gdy tuż przed samymi świętami dostałam bardzo miłą  przesyłkę właśnie z kołdrą. Czas idealny na taki test, bo rzeczywiście okres świąteczno – noworoczny przeznaczyłam na zmniejszenie mojego deficytu snu i na nadrobienie zaległości książkowych. Dzieci całe szczęśliwe z dziadkami, a więc hop pod kołdrę i zabieram się za test!;)

Czytaj dalej

Kawalerka pełna uroczych elementów.

Muszę przyznać, że już dawno nie oglądałam mieszkania, które mnie tak zauroczyło. Bardzo lubię zaglądać do małych wnętrz, bo uważam, że to sztuka urządzić ciekawie i funkcjonalnie małą przestrzeń. Trzeba naprawdę przysiąść i dokładnie przemyśleć, jak  wydzielić wszystkie niezbędne strefy, stworzyć miejsce do przechowywania, tak aby nie zagracić i nie przytłoczyć niewielkiej powierzchni.  Poniższa kawalerka to kolejne mieszkanie na sprzedaż, które wyłowiłam w mojej ulubionej agencji nieruchomości.  Na powierzchni 35 m wydzielono kuchnię, małą sypialnię, salon z częścią jadalnianą, łazienkę i małą garderobę. Szalenie spodobała mi się dbałość o detale w tym małym wnętrzu. Mnóstwo grafik na ścianach i na ziemi, ustawionych w niby przypadkowy sposób, piękny dywan i jedna z moich ulubionych tapet, czyli jodełka.  Dla miłośników koloru, polecam kuchnię. Mimo iż zabudowa jest biała, to wspaniale ożywiono ją niesamowicie magnetycznymi płytkami i wspaniałymi zielonymi gałkami. No i oczywiście element, który uwielbiam, czyli okna pomiędzy kuchnią, a mała sypialnią. Jak wiadomo, światło dla Skandynawów to niesamowicie istotny element. Tu oprócz funkcji dekoracyjnej, mamy doskonałe doświetlenie kuchni. Dodatkowo na jednej ze ścian pojawia się kolejny element do którego mam słabość, czyli półki. Uwielbiam je w kuchni, a zwłaszcza w małych pomieszczeniach świetnie zdają egzamin. Mamy dodatkowe miejsce do przechowywania, a  całość wygląda bardzo lekko i nie przytłacza  małej przestrzeni . W mieszkaniu udało się także wyodrębnić garderobę- białe drzwi zaraz koło stołu w części jadalnianej.

Czytaj dalej